![]() |
Nie trzeba jechać do Czarnobyla, aby zobaczyć opuszczone miasto. W Polsce także występują podobne obiekty. Dla fanów alternatywnej turystyki polecam odwiedzenie Gródka – miasta widma. |
Rejon Drawsko-Pomorskiego poligonu i jego okolic od zawsze wzbudzał wiele kontrowersji. A to za sprawą plotek o wysokim promieniowaniu w niektórych jego rejonach, a to w kwestii niezbadanego, a podobno istniejącego systemu podziemnych korytarzy, swoistego miasta położonego dosłownie pod Bornym Sulinowem. Na wiele historii i mitów miała wpływ długa obecność żołnierzy rosyjskich na terenie poligonu. Rzekomo przechowywano tu broń atomową, a ziemia była tak skażona chemikaliami, że w studniach zamiast wody płynęła lepka, nieprzyjemnie pachnąca substancja – doskonale nadająca się do smarowania silników. Tego typu opowieści jest na pęczki, my zajmiemy się czymś sprawdzonym, namacalnym, tym co każdy może zobaczyć na własne oczy – opuszczonym miastem widmo.

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Miejscowość posiada dwie nazwy: Gródek i Kłomino. Na mapie spotkamy tę pierwszą, natomiast na drogowskazach widnieje nazwa druga. Jeszcze przed wjazdem na teren miasta wita nas tabliczka, oznajmiająca, że w miejscowości nie ma studzienek kanalizacyjnych. Zaleca się wiec uważne spoglądanie pod nogi, aby nagle nie zniknąć gdzieś pod ziemią.
Obecnie miasto jest mocno zniszczone, lecz nie zawsze tak wyglądało. Podczas Drugiej Wojny Światowej, w Kłominie znajdował się niemiecki obóz jeniecki (dla kilku tysięcy więźniów), po zakończeniu wojny wszystkie budynki rozebrano, a uzyskane w ten sposób cegły, zostały wykorzystane do budowy Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. W latach 1945-1992 terenem władały wojska radzieckie. Rosjanie stworzyli dla swoich żołnierzy i ich rodzin kilkanaście budynków, w tym: koszary, szpital, teatr, sklep, szkołę, stołówkę oraz garaże czołgowe. Do obecnych czasów przetrwało kilka budowli – nadal robiących duże wrażenie. W Gródku możemy zwiedzić czteropiętrowe budynki, w większości pozbawione okien, można też wejść do starego, mocno zdewastowanego kina, czy szpitala. Co ciekawe miejscowość zamieszkana jest przez jedną rodzinę – niezbyt lubiącą turystów.
W mieście nie ma ani prądu, ani wody. Wszystkie metalowe przedmioty – wspomniane studzienki kanalizacyjne, kable, rury, kaloryfery – zostały dawno skradzione i sprzedane na złom.
Podczas zwiedzania możemy przejść się (zupełnie w samotności), mocno zarośniętymi chodnikami, którymi kiedyś chodziły naprawdę tłumy. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze dwadzieścia lat temu, w mieście tym mieszkało ponad 5 000 osób! Próby ponownej kolonizacji Kłomina nie powiodły się i od lat dziewięćdziesiątych odbywa się systematyczne wyburzanie budynków. Swego czasu pojawił się plan sprzedania miasta, jednak cena wywoławcza – 2mln. złotych nie skusiła żadnego z przedsiębiorców.
Zwiedzanie tego typu obiektów zawsze zmusza do refleksji. Bardzo zachęcam do dzielenia się swoimi uwagami i opisywania podobnych – bardzo tajemniczych, nazwijmy to – atrakcji turystycznych.


![]() |
![]() |
Praktyka
Gródek/Kłomino leży na granicy województw Zachodniopomorskiego i Wielkopolskiego, między miejscowościami Sypniewo i Nadarzyce (ok. 13 km. od Bornego Sulinowa). Z głownej drogi, łaczącej te dwie miejscowości należy skręcić na północ (znak na Kłomino), następnie na piaszczystej krzyżówce w lewo (MAPA). Zwiedzanie odbywa się na własną odpowiedzialność: budynki grożą zawaleniem. Należy uważnie patrzeć pod nogi, ponieważ w mieście nie uświadczymy studzienek kanalizacyjnych.













Komentarze